Pierwsza z nich to piwonia

Pamiętam gdy kupiliśmy działkę, był to pusty, zarośnięty zielskiem teren. Jaka była moja radość, gdy w rogu działki znalazłam dwa liście piwonii. Rosła sobie bidulka w chaszczach i czekała na mnie, aż ją znajdę. Mam ją do dziś, oto ona. W grupie raźniej, dostała dwie towarzyszki i odwdzięcza się pięknym kwitnieniem.

Piwonie zawsze kojarzyły mi się ze starymi, wiejskimi ogrodami.
Druga roślina to narcyz
Jak byłam mała, mieszkałam na wsi, zresztą teraz też, lubiłam z koleżanką wędrować po różnych, opuszczonych ogrodach, a raczej po tym, co po nich zostało. W prawie każdym takim miejscu, w wysokiej trawie, wystawiały do słońca swoje główki ” babcine ” narcyzy, tak je nazywam.
Uwielbiam ich zapach i delikatność.

Zadziwia mnie w nich tylko jedna rzecz, rosły na ugorach, zarośnięte, a ja w swoim ogrodzie wybrałam im słoneczne miejsce, dobre podłoże i wcale nie rosną jak szalone, tak jak w tych starych zaniedbanych ogrodach, które pamiętam.
Trzecia to róża Rugosa
Z kwiatów, które darzę sentymentem jest moja ” dzika róża ” rugosa. Ona też przywędrowała do mnie ze starego wiejskiego ogrodu, z mojego dzieciństwa. Tego miejsca już nie ma , a róża jest u mnie i cieszy swym zapachem i urokiem.

Jest praktycznie bezobsługowa, jedyne co to nie pozwalam jej się zbytnio rozrastać. Wiosną wycinam jej starsze gałęzie, młode, niepotrzebne odrosty wyrywam, lub koszę kosiarką, ale nie ma ich zbyt dużo.
Owoce dzikiej róży mają właściwości lecznicze, jednak moja nie zawiązuje owoców.
Jesienią pięknie się przebarwia.

Czwarta to kalina koralowa
W tym samym starym ogrodzie rosła też ogromna kalina koralowa. Ją także zaprosiłam do siebie. Takie kule tworzy latem.

Również jest bezproblemowa, robię jej tylko oprysk na mszyce, ale czym starsza tym lepiej sama radzi sobie z mszycą.
A jesienią popisuje się swoimi przebarwieniami.

Piąte miejsce to łubin
Łubin to bardzo dekoracyjna roślina. Dorasta nawet do 120cm. Jego stojące na baczność kwiatostany, niczym świece widać z daleka. Występuje w różnych kolorach od bieli po różne odcienie różu, fioletu, czerwony i żółty.
U mnie jest w pełni mrozoodporny. Ja obcinam część przekwitłych kwiatostanów, wtedy powtarza kwitnienie. Część kwiatostanów jednak zostawiam, mam wtedy swoje nowe siewki.

Szóste są floksy
W mojej ” babcinej” kolekcji nie mogło zabraknąć floksów. W dzień pięknym zapachem cieszą zmysły, a o zmroku zapraszają na wieczorną ucztę liczne fruczaki gołąbki.

Siódmą pozycje zajmują niezapominajki
Wspomnieniem mojego dzieciństwa są oczywiście niezapominajki.

One nie pozwalają mi zapomnieć o tamtych ogrodach. Ogrodach, które cały czas mam w pamięci:)

Poruszylas poprzez swój opis również moje wspomnienia z dzieciństwa, doskonale wybrałaś rodzaje kwiatów znajdujących się w babcinych ogrodach 😊
Miło, że udało mi się przywołać Twoje wspomnienia 🙂