W ogrodach zrobiło się kolorowo i pachnąco. Zaczynają kwitnąć piwonie, bodziszki, kosaćce i róże. W moim ogrodzie jest kilka róż i jest wśród nich jedna z moich ulubionych róż.
To dzika róża rugosa. Wspominałam o niej w kwiatach z babcinego ogródka. Historia tej róży sięga mojego dzieciństwa. Rosła po drugiej stronie drogi w starym ogrodzie. Zawsze zrywałam ją do wazonu, jej zapach, pięknie się roznosił.

Tworząc swój ogród musiałam zaprosić ją do siebie. Udało mi się ją uratować, bo tamtego starego ogrodu już nie ma, tamtej róży też nie ma. A u mnie rośnie i ma się dobrze.
Zrobiłam jej obwódkę z kamieni pilnych, by się za bardzo nie rozrastała. Dla ozdoby położyłam jeden stary konar, ale go zasłoniła.
Róża ta w porównaniu z różami ogrodowymi jest mało wymagającą.
Wystarczy jej trochę słońca i średnio żyzna gleba.
U mnie rośnie na słonecznym stanowisku, po południu robi się tam półcień.
Tworzy dość zwarty krzew, dorastająca do 1,7 m wysokości i 1,5m szerokości.

W bardzo upalne, długie okresy bez deszczu, czasami ją podlewam. Jednak jest ona bardzo wytrzymała.
Wiosną można dokarmić ją kompostem.
Jest często atakowana przez mszyce. Można je spłukać strumieniem wody. Bądź wykonać oprysk na mszyce, np. z gnojówki z pokrzyw.
Cięcie róży pomarszczonej nie jest wymaganym zabiegiem. Mojej wiosną wycinam pokładające się pędy. Trochę ją prześwietlam, usuwając najstarsze gałęzie.
W sezonie wypuszcza nieliczne odrosty. Można w ten sposób pozyskać nowe sadzonki. Ja odrosty te wyrywam, lub po prostu koszę kosiarką.

W czerwcu róża kwitnie. Ma półpełne różowe kwiaty. Mocno pachnące. Po kwitnieniu usuwam jej przekwitłe kwiatostany. Czasami potrafi powtórzyć kwitnienie, jednak nie tak obficie.

Jesienią pięknie się przebarwia. Jej liście przybierają żółto złotą barwę.
Moja róża pomarszczona nie zawiązuje owoców. To jest jej jedyna wada. Bo poza tym pięknie zdobi ogród. A jej zapach roznosi się po ogrodzie, tłumiąc zapachy innych roślin.

Gdy kwitnie nie ma konkurencji.
