
W poprzednim wpisie o wędzarni wspomniałam, że to nie koniec tej historii. A więc czas by do niej powrócić.
Beczka już była, teraz nadszedł czas na wędzenie z prawdziwego zdarzenia.
Najpierw trzeba było wyznaczyć miejsce na nową wędzarnię. Ta powstała niedaleko tarasu, ze względu na wygodę.
Na początek powstały fundamenty.

Całość została zbudowana z cegieł klinkierowych

Za wylot dymu wykorzystaliśmy ceramiczny wkład kominowy. Wkład ten został ocieplony wełną mineralną, zasypany keramzytem. Na górze został zalany strop.

Dach jest wykonany z drewna i pokryty dachówką ceramiczną.
I tak zaczęło się nasze wędzenie.


Nasza wędzarnia pełni również funkcję grila. Zakładamy ruszt, jako palenisko wkładamy odpowiednią blachę i grillujemy.


Ale najczęściej są w niej wędzone różne wędliny, ryby, sery.
Teraz nie mamy problemu z deszczem, jak było to w przypadku wędzarni z beczki.
Wszystkie ryby i wędzonki, które chcemy uwędzić mieszczą się w wędzarni 🙂
Głównym dowodzącym przy wędzeniu jest mój mąż. On zajmuje się przygotowaniem i wędzeniem wędlin, ryb, serów.
Muszę przyznać, że wychodzi mu to bardzo smacznie 🙂
