Dziś kolejny wpis na temat uprawy pomidorów. Pomidory posadzone w tunelu mają się dobrze, kwitną.

Urosły na tyle, że trzeba było je podwiązać, by się nie pokładały. Do wiązania pomidorów używam takie specjalnie opaski. Przed ich ponownym użyciem odkaziłam je w denaturacie.

W zależności od wysokości krzaczka pomidorów zakładamy dwie, trzy opaski. Gdy pomidory urosną, można jeszcze dołożyć opaskę jedną lub dwie. W nie wpina się sznurek, który przywiązujemy np. do góry stelażu.

Kolejna czynność jaką teraz robimy, to na bieżąco usuwamy wilki. Są to dzikie pędy wyrastające przy liściach. Pędy te osłabiają roślinę, usuwajmy je na bieżąco. Pomidory prowadzimy na jeden pęd przewodzący. Wtedy rodzą duże owoce. Gdy jednak wytworzą się dwa pędy i nie zauważymy tego w porę, pędy będą za duże do usunięcia, możemy prowadzić na dwa przewodniki.

Usuwamy też ostatnie, dolne liście naszym pomidorom. Pilnujemy temperaturę w tunelu, wietrzymy by nie była zbyt wysoka. Optymalna to 25 stopni, latem jednak często będzie ona wyższa, dlatego ważne jest wietrzenie.
Pamiętamy o podlewaniu, jednocześnie uważamy by nie polewać po liściach. Pomidory tego nie lubią.
Moje pomidory już kwitną, pomagam im trochę w zapylaniu. Potrząsam delikatnie kwiatostanami, w celu rozpylenia się pyłku kwiatowego.

Możemy zasilić nasze pomidory gnojówką z pokrzyw. Moje dostały już dawkę takiego dobra jakim jest gnojówka. I czekamy na pierwsze owoce.
