Rojniki, rozchodniki – opisywałam je we wpisie o rojnikach. Dziś chcę przedstawić Wam różne kompozycje z nimi w roli głównej. Sadzę rojnik w przypadkowym miejscu, a potem robi się z tego całkiem fajna kompozycja.
Mam w ogrodzie dużo różnych konarów i pieńków. Same w sobie są naturalną ozdobą, ale jak je trochę przystroimy, to mamy piękny efekt.
Pokażę Wam moje rojniki w różnych pieńkach i konarach.
To jest jedna z moich najstarszych kompozycji. Ten korzeń zdążył się już trochę rozpaść, ale jeszcze się trzyma.

Tu z kolei, duży konar dębowy, jest ozdobą sam w sobie, ma ciekawy kształt i rojniki.


Tu z bodziszkiem i smagliczkami.


Te zadomowiły się na starym pniu wiśni. Uzupełnieniem są różne kompozycje kwiatowe w tle. Kompozycje te zmieniają się w różnych sezonach, niektóre rośliny mają tam swoje stałe miejsce, inne wędrują. Rojniki na pniach drzewa są piękną ozdobą ogrodu.



Moje wszystkie pinie i korzenie nie są impregnowane. Dlatego ich żywotność jest różna. Przeważnie po kilku latach się rozpadają. To zależy w jakim miejscu się znajdują, te w cieniu szybciej się rozkładają, z racji, że mają więcej wilgoci. Na ich trwałość ma też wpływ rodzaj drewna, wiadomo, dąb ma długą żywotność. Wiśnia i śliwa też są dość trwałe, ich drewno jest twarde.
Poniżej na zdjęciu, mam taki jeden rozpadający się konar. W takim spróchniałym pniaku dom mają różne żyjątka. W moim ogrodzie jest dużo jaszczurek. Niektóre konary zdążyły porosnąć mchem i porostami.


Kawałek pnia, nadgryzionego zębem czasu.

A tu wydrążona donica w pniu, też ma swoje lata, co widać. Dla mnie ma to swój dodatkowy urok.

Mam jeszcze inne kompozycje z rojnikami. O tym będzie w kolejnych wpisach.
