Wyobrażacie sobie ogród bez drzew i bez ptaków? Ja uwielbiam jak ktoś ćwierka mi nad uchem, gdy jestem w ogrodzie. Dlatego w moim ogrodzie mam posadzone różne drzewa. Zaczynałam od iglastych i tak powstały różne cieniste miejsca.
Dziś będę chciała pokazać Wam jeden z kilku cienistych zakątków w moim ogrodzie.
Ten zakątek nazywam japońskim, chociaż jedyny orientalny akcent w nim to pagoda, no ale tak go sobie nazwałam.

Głównym akcentem tego zakątka to rododendron, różanecznik, który kwitnie na różowo.
Jako towarzystwo dostał hebe tłustolistne. To hebe miało piękny kulisty pokrój, jednak pewnej zimy przemarzło i uratowały się tylko trzy gałązki. Nie jest ono w pełni mrozoodporne, chociaż kilka ładnych lat dobrze sobie radziło, bez okrywania. To uśpiło moją czujność i nieokryte zmarzło.

Rośnie tam też hebe widłakowate. Ma ciemniejsze listki i jest mniej zwarte.

Posadziłam tam funkię Purple Heart, ma dekoracyjne, ciemne łodyżki, kwitnie na fioletowo.

Jesienią funkia przebarwia się na żółty kolor.

Znalazło się miejsce dla paprotki wietlicy.

Wkrada się tam barwinek, ale mu nie pozwalam zbytnio rosnąć. Potrafi być ekspansywny, szybko się rozrasta.
Uzupełniłam to miejsce fiołkami, które bardzo lubię.

A wiosną kwitną ta przylaszczki, na razie jest ich niewiele, ale one same i łatwo się rozsiewają. Mam nadzieję, że się ładnie zagęszczą.

Zakątek ten ozdobiłam kamieniami. Na jednym z nich stoi pagoda i dostała towarzysza. Ustawiłam tam też zrobione przeze mnie donice z betonu z rojnikami.



Jest to jedna z moich propozycji, na aranżację cienistych rabat.
Ten zakątek znajduje się na początku mojej ścieżki z kamienia, dalej jest kolejny cienisty zakątek, ale o nim będzie innym razem.
